ja urodziłem się bo nie było innego wyjścia.. w 80 roku tym bardziej.. dokładnie dzień po “babskim dniu”.

Pokręcony typ ze sporym dystansem do siebie. Podobno sympatyczny - ale nie widać.

Zdjęcia? tzn. te jpegi? no.. czasem sie zdarzy, że jakiś moment dziejący się wokół mnie, zarejestruje na karcie pamięci.. ale nie nazywajmy tego “Fotografią” (przynajmniej w moim przypadku) - ot próby osiągnięcia jakiegoś poziomu w zapisywaniu obrazu..

email uno: arkadiuszd[at]wp.pl
email duo: dragunov.dgv[at]gmail.com

szerokie zainteresowania mam... podobno to fajnie - mieć wiele pasji.. Może i fajnie, ale doba ma tylko 24 godziny, a konto w banku ma dno ;)

Poza fotografią (skoro już to tak nazwałem..) jeszcze offroad, paintball, noże, rowery, mechanika, modelarstwo, kiedyś nawet jaskinie... Ciągle coś się dzieje - cuda z deski na zamówienie. Wiele zdjęc powstaje właśnie "przy okazji" tworzenia "czegoś".

Szkoły? noo troche było - ale większość z nich rzuciłem - choć niektóre mną rzuciły. Jestem zwolennikiem tezy - "w szkole się nie da nauczyć fotografii" (o ile fotografii da się wogóle "nauczyć") - naprawdę, współpraca z kolegami, zadawanie pytań, obserwowanie mistrzów i ciągłe robienie zdjęć - to więcej daje niż jakiekolwiek studia czy kursy - choć nie zaprzeczę - można się tam czasami czegoś ciekawego. dowiedzieć.

Początki? Zenit 12xp - nawet pamiętam od kogo go kupiłem (pozdrowienia dla Barbary) - miał wadliwie napylone srebro na pryzmacie, ale to dało się nawet samemu naprawić.

Później kilka szkieł, kilka innych korpusów (ale ciągle wszystko się kręciło wokół "zenka" - nawet krótki epizod z FS Fotosnajperem.. a wyGooglajcie sobie co to..).

No i kiedyś "nadejszła ta wiekopomna chwila" - EOS 300.. no - to juz coś było. Niestety - czas i ekonomia spowodowały odłożenie analogów na półkę i cyfra się pojawiła - Fuji s5600 (początki przerażające - choć zafascynowany szybkim podglądem efektów przekonałem się, że tak da się robić "zdjęcia").

Długo operowałem tym aparatem i byłem bardzo zadowolony - choć manualne ustawienia zmuszały do strasznych kombinacji klawiszowych ;). Ale po kilku latach wiedziałem czego chcę - lustrzanki.. znowu.

Padło na system Canona - sporo znajomych miało, dostępność i wybór obiektywów dobry, współpraca z manualnymi obiektywami ("szklarnia" M42 została do dziś). No i pojawił się 40D - to do dziś zostało i daje mi dużo satysfakcji. Kiedyś mam nadzieję zmienić korpus na "pełną klatkę" ;)